Site icon Okulografia w muzuem

Zdzisław Beksiński „Bez tytułu”

1973, olej na płycie pilśniowej, 122 cm x 98 cm, średni czas patrzenia 17,57 s.

Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ty jesteś ze mną.


(życiowe motto artysty pochodzące z Biblii – Psalm 23)

Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 roku w Sanoku, zmarł tragicznie w 2005 roku w Warszawie. W swojej bogatej twórczości zajmował się fotografią, malarstwem i grafiką komputerową. Ukończył studia inżynierskie z architektury na Politechnice Krakowskiej. Jego obrazy zachwycają wytrwale cyzelowanymi detalami i doskonałym warsztatem. Tematyka prac malarza właściwie od lat 70. była niezmienna i można ją określić jako sztuka sennego marzenia lub sennej fantazji. Jednocześnie należy podkreślić, że artysta dystansował się od tego typu interpretacji – mówił wprost, że „nie programuje obrazu z punktu widzenia poetyki onirycznej”. Z drugiej strony, twierdził, że „obraz jest dla mnie czymś niesłychanie odległym od jakiejkolwiek realnej rzeczywistości. Przekazuję rzeczywistość wyobrażoną”. Kiedy tworzył swój ikoniczny styl, zarzucano mu brak oryginalności. Dziś jest jednym z najlepiej sprzedających się polskich malarzy. Szczegóły życia prywatnego artysty ukazane zostały w filmie J. P. Matuszyńskiego „Ostatnia rodzina”.

Dzieła Beksińskiego nie poddają się prostej interpretacji, głównie za sprawą dość hermetycznego uniwersum postaci i światów, jakie tworzył. Pochodzący z tzw. okresu fantastycznego obraz ukazuje dwie postacie, których głównym powtarzalnym elementem są twarze o nierzeczywistym, niemal magicznym wyglądzie. U stóp postaci stanowiących oś kompozycyjną obrazu umiejscowione zostały przerażające w swoim weryzmie kości, czaszki i martwe ciała. Znaczenia przedstawionych kreatur możemy się tylko domyślać. Interpretacji nie ułatwia także brak tytułu, co było świadomym zabiegiem artysty. Beksiński chciał pozostawić swojemu odbiorcy całkowitą wolność interpretacji.

Wzrok oglądających obraz widzów skupiał się głównie na umieszczonej centralnie twarzy niewielkiej ukrzyżowanej postaci. W drugiej kolejności patrzono na głowę wyprostowanego stworzenia, ubranego w strój przypominający twarz.
Siatka kierunków spojrzeń wydaje się pokrywać z osią kompozycyjną obrazu. Największą zmienność spojrzeń oraz ich najdłuższy czas widzimy w miejscu, gdzie znajdują się dwie równoważące się sylwetki. Widzowie w znikomym stopniu skupiali się na elementach tła lub kości.

Aby zinterpretować twarze postaci przedstawionych na omawianym obrazie, należy odwołać się do fantastycznej i metaforycznej wykładni artysty. W taki sposób mówił on o „swoich twarzach”: „Moje twarze – mogę chyba powiedzieć »moje«, gdyż stanowią mój ulubiony motyw – traktuję raczej jako pretekst, bo chodzi o »wariacje na temat«”. Można zatem spróbować odpowiedzieć na pytanie, na jaki temat są to wariacje. Przedstawienie to może skojarzyć się z ukrzyżowaniem lub pasją. Być może jest to jakaś apokaliptyczna wizja sądu ostatecznego – artysta często opowiadał o tym, jak ważną inspiracją była dla niego religia.

O obrazie opowiada Anna Kroplewska-Gajewska
Audiodeskrypcja

Każdy z nas patrzy na obraz trochę inaczej!

patrzy Krystyna, nauczycielka, lat 52
patrzy Krzysztof, fizyk, lat 40
patrzy Ola, uczennica, lat 9

Site map

PROJEKT ZREALIZOWANY W RAMACH STYPENDIUM MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA KUJAWSKO-POMORSKIEGO ORAZ STYPENDIUM MIASTA TORUNIA
opracowanie merytoryczne i graficzne: Łukasz Kędziora | fotografie dzieł z kolekcji: Krzysztof Deczyński | tłumaczenie i proofreading: Martyna Kowalska

Exit mobile version